„W niektórych przedstawicielstwach polskich, jak np. w poselstwie w Lizbonie, założono nawet specjalne „książki gości". Każde przyjęcie w poselstwie, śniadanie czy obiad, były tam zapisane. Zamieszczano pełny spis gości, z zaznaczeniem miejsc, gdzie siedzieli, do tego wklejano menu. W ten sposób uzyskiwano stałą kontrolę, kto i kiedy był proszony.
Kończąc opis pobytu za granicą warto też zaznaczyć, iż każdy przyjazd dyplomaty do kraju, w celach prywatnych bądź służbowych, wymagał zgody Ministerstwa.
Sporo trudności nastręczała realizacja urlopów, zwłaszcza z odległych placówek. Pół biedy było jeszcze z przedstawicielstwami w Europie, skąd podróż do Polski trwała najwyżej parę dni. Urlopy brano tu regularnie i w dużej części spędzano w kraju. Gorzej było natomiast z placówkami zamorskimi, skąd podróż statkiem trwała kilka tygodni. W takich sytuacjach z urlopów korzystano bądź na miejscu, bądź też kumulowano urlopy z paru lat i wówczas realizowano przyjazd do Polski.
9. Konsulaty
Pisaliśmy już o dynamicznym rozwoju sieci konsulatów honorowych w latach poprzedzających wybuch wojny. Obecnie pragnęlibyśmy się zająć wybranymi problemami pracy i życia na placówkach konsularnych.“(5)
<<<< 1321 Rury i kształtki
| Kąpiele powinny zawierać >>>>
Upominki |Serwis Saeco |lista firm